Tylko śpiew ptaka… – Harper Lee, „Zabić drozda”

Ta niesamowita książka porywa na drzewo. Mam wrażenie, że siedzę sobie na gałęzi, obok mnie podśpiewuje drozd, a po ulicach biegnie Skaut, goniąc uwielbianego brata. Świeci słońce, widzę, jak przegląda się w zdrowej skórze każdego przechodnia.

I wtedy pada strzał.

Jak to jest, gdy zostajesz znienawidzony za kolor swojej skóry? Za to, kim jesteś, za to, co jest częścią ciebie? Integralną, nieodłączną i naprawdę t w o j ą? Książka porusza problem rasizmu, wykluczenia i zawziętości ludzkiej: to widziana oczyma dziecka opowieść o nieuczciwym oskarżeniu czarnoskórego mężczyzny, ale przede wszystkim relacja dziewczynki o imieniu Skaut, która próbuje zrozumieć otaczający ją świat.

Gdy zabierałam się za tę, bądź co bądź, klasyczną pozycję, miałam ledwie blade pojęcie o fabule i spodziewałam się, że sąd zdominuje historię. Było to przekonanie mylne – autorka woli skupiać się na pojedynczych wydarzeniach z historii życia narratorki: chociaż pozornie nie ma to bezpośredniego wpływu na akcję, bez tego opowieść byłaby niekompletna. Świat przedstawiony wchłania czytelnika, który, chcąc nie chcąc, staje się częścią miasteczka i także zasiada (bądź, przecisnąwszy się przez tłum, stoi skulony tuż pod ścianą) na sali sądowej. I też osądza.

Mamy tutaj do czynienia z bardzo ciekawymi postaciami. Najwspanialsze jest tutaj przedstawienie rodziny, swoistego małego mikrokosmosu: Atticus, ojciec Skauta, to opoka sprawiedliwości, ktoś, kto znajdzie odpowiedź na każdy nurtujący dzieci problem. Jem to w moim odczuciu młody rycerz – dorastając, mając przed oczyma taki wzorzec, jak Atticus, po prostu musi się codziennie dokonywać rachunku sumienia. Natomiast Jean-Louise jest pełną temperamentu, do bólu wyrazistą osóbką, która bez wątpienia najlepiej nadaje się na narratora tej opowieści. Jej język, jej postrzeganie świata… Harper Lee osiągnęła tu mistrzostwo, nie przesładzając, ale i nie przekraczając granicy, gdzie dziecko zaczyna mówić jak zadufany w sobie dorosły. Bardzo dobrze przedstawiona jest kwestia autorytetu, a zwłaszcza subtelnie ukazane zetknięcie się odwiecznego autorytetu ojca z okrutnym, zapartym w swojej decyzji społeczeństwem. Autorka nas nie oszukuje, Skaut nie umie zamknąć oczu na to, co się dzieje. Na szczęście bez względu na wszystko zawsze ma przed oczyma obraz ojca, jego dobre, uczciwe spojrzenie. I dzięki temu się nie boi.

Książka nie jest zabójczo ciężka, czego niełatwo uniknąć przy tego typu literaturze. Za to zakończenie powala i na chwilę odbiera dech.

A po zakończeniu książki pozostaje tylko spojrzeć za okno, na te miejsca, gdzie drozdy już nie śpiewają; chowają się, milczą w przerażeniu, nie chcą pokazać się ludziom, którzy nie rozstają się ze strzelbami. Niewielu potrafi usłyszeć śpiew ptaka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s