Jak smakuje cynamon – Carlos Ruiz Zafón „Cień wiatru”

20161117_214015Nie tylko ludzie spoczywają na cmentarzu. Jest miejsce, gdzie porzucone książki zaszywają się na półkach ze starego drewna, czekając na lepszy dzień. Jedną z takich zapomnianych powieści właśnie trzymasz w ręku. Strony obiecująco szeleszczą pod palcami, a po kartkach przemyka cień wiatru.

To jedna z tych pozycji, które przykują twój wzrok w księgarni, których spokojny ciężar umości się w twoich dłoniach, których strony aż miło przewracać, ilustracje można smakować wszystkimi prawie zmysłami, a nie raz i nie dwa wzrok zatrzyma się na zgrabnym cytacie… Zamawiamy mleko z cynamonem, ale Zafón za chwilę obdarzy nas do tego topornym plastrem szynki: poznamy Barcelonę jego oczami, cały jej brud, ubóstwo i podejrzane dzielnice, aż w końcu przyzwyczaimy się, że rzucanie mięsem przychodzi autorowi równie łatwo, jak opisywanie hiszpańskiej nocy.
Daniel Sempere jest synem księgarza i, wychowany wśród książek, wraz z ojcem prowadzi interes. Pewnego dnia chłopiec otrzymuje niezwykły dar, który może stać się przekleństwem, ale którego Daniel nie odrzuciłby za nic w świecie. Książka. W życiu dziesięciolatka pojawia się Julian Caraxs i jego Cień wiatru, a wraz z nimi tajemnice ginące w otchłaniach Barcelony – spalone książki, ludzie-widma i podążający tropem z przeszłości bezwzględny stróż prawa. Komuś bardzo zależy na tym, żeby Daniel nie poznał sekretu wybranej książki…

Cień wiatru przypomina łyżeczkę cynamonu – zapach może wprawić w zachwyt, ale pozostawi po sobie tylko gorzki smak mąki słów. Urokliwe uliczki Barcelony, nagromadzone porównania, sugestywne opisy, tajemnicza, rozświetlona zduszonym światłem atmosfera, a także przewijające się między stronami zdjęcia mogą pochłonąć czytelnika. Obrzydliwość miesza się z krągłymi, ciepłymi zdaniami – może w upale po prostu pewne rzeczy szybciej ulegają zepsuciu… Za to fenomen języka Zafóna wyróżnia go na tle innych współczesnych twórców i nie pozwala jednoznacznie sklasyfikować powieści: czy to kryminał? Romans? Powieść semsacyjna? Szkic impresji? Zewsząd otaczają czytelnika dopieszczone porównania, mgiełka słów, która osnuwa absolutnie każde wydarzenie. Poza tym niezwykły klimat tworzą hiszpańskie nazwy, imiona i nazwiska: po kilkudziesięciu stronach ma się wrażenie, jakby się spędziło w Barcelonie przynajmniej ostatni tydzień. A zaraz potem autor posługuje się wyrażeniami prosto z domu publicznego, wywołując niesmak na twarzy, ale też tworząc tę skażoną atmosferę grozy, która sprawia, że sprawdzamy, czy to na pewno nadal tylko fikcja literacka zamknięta w pięciusetstronicowym tomie…

Książka nadaje się do podczytywania, gdy ma się dzień jakiś taki piegowaty – dużą rolę odgrywa nastrój, w jakim do tej książki zasiądziemy, bo też nastrojem ta pozycja stoi. Co by nie narzekać, najtrafniej jej sekret autor ujawnia ustami Daniela: O piątej będę na dziedzińcu i jeszcze za dnia udowodnię ci, że są w Barcelonie rzeczy, których nie widziałaś, i że nie możesz wyjechać do El Ferrol (…), bo jeśli to zrobisz, Barcelona będzie cię prześladować przez całe życie i umrzesz z tęsknoty.

Co jeszcze pozostaje z tej książki? Niedosyt i mleczna mgiełka mleka z cynamonem na języku. Mleka, do którego ktoś podał nam zbyt grubo ukrojony plaster szynki…
Cytaty pochodzą z książki Cień wiatru Carlosa Ruiza Zafóna

2 uwagi do wpisu “Jak smakuje cynamon – Carlos Ruiz Zafón „Cień wiatru”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s