Miasteczko jak każde inne? – Nevil Shute, „Miasteczko jak Alice Springs”

Każdy z nas dał się kiedyś nabrać na to pięknie wykaligrafowane hasło znajdź swoje miejsce na świecie. Niektórzy deklarują się, że im się to udało, inni ze spuszczoną głową mamroczą wściekle, że to tylko bujdy na resorach. Jednak w książkach takie miejsca się znajdują.

Jean Paget dowiaduje się, że właśnie odziedziczyła dość pokaźną sumę pieniędzy. Z powodu dość szczególnych warunków testamentu, zmuszona jest skorzystać z pomocy starszego prawnika. Z ich rozmów wyłania się niesamowita historia, a spokojna i sympatyczna Jean okazuje się być prawdziwą bohaterką.

Maisteczko jak Alice Springs składa się właściwie z trzech części. Pierwsza z nich to wspomnienia Jean z okresu wojny. Życie na zaatakowanych przez Japończykach Malajach przemienia się w koszmar tułaczki Europejek, które muszą zrobić wszystko, by przeżyć w obcym kraju, gdzie – jak myślały – przybyły tylko do pracy. Młoda dziewczyna przejmuje dowodzenie w morderczej wędrówce od obozu do obozu. Gdy koszmar się kończy, powraca do Europy, zachowując jednak głęboką wdzięczność do osób, które jej pomogły w tym trudnym czasie. Druga część to rozmowy z prawnikiem, a także próba zrewanżowania się za ratunek w trakcie walk. Aż w końcu, w ostatniej części, Jean oddaje się szalonemu pościgowi za ulotnym, tajemniczym marzeniem. Za cieniem miasteczka ze snu pewnego dobrego człowieka, za cieniem miasteczka jak Alice Springs…

Wbrew pozorom, Miasteczko… jest powieścią bardzo pogodną, a przede wszystkim nie jest historią brutalną. Jest to nawet trochę naiwne – opisująca tragedię wojny Jean, pomimo zapewnień, że czuje się starsza niż w rzeczywistości, nie jest do końca wiarygodna. Także podjęte przez nią próby naprawiania świata zaskakująco gładko się realizują. Dzięki temu książka okazuje się być bardzo przyjazna dla czytelnika poszukującego sympatycznej lektury, dającej wiarę w to, że na świecie są miejsca, o które warto walczyć i do których warto wracać. Zwłaszcza wracać… nawet, jeśli nigdy się tam nie było.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s