Śpiew zachrypniętego ptaka – Kristin Hannah, „Słowik”

Tematykę wojenną podejmowano już w przeróżnych dziełach – od pamiętników i strzępów wspomnień po fikcję osadzoną w realiach mających przypominać te z okresu walk. „Słowik” Kristin Hannah należy właśnie do tej ostatniej katergorii: to historia dwóch sióstr, którym przyszło układać sobie i tak nieźle już rozjechane życie w bardzo niespokojnych czasach. Właściwie obserwujemy tu dwie, a nawet trzy płaszczyzny wydarzeń – relacja pomiędzy Vianne i Isabelle, konflikt zbrojny we Francji oraz niejakie przedłużenie opowieści w postaci dziedzictwa tytułowego Słowika.

Tym, co mogłoby zwrócić uwagę czytelnika, pozostaje siostrzana więź, jej zrywanie i próba naprawy. Mamy tutaj do czynienia z psychologiczną rozgrywką pomiędzy dwoma osobowościami, konfliktem priorytetów, rozliczanie się z przeszłością (a na drugim planie wciąż przemykają mniej lub bardziej pociągający faceci w różnych mundurach i o różnych sercach)… O ile temu jestem w stanie dać wiarę, „wątek wojenny” sprawia, że książka okazuje się być bardzo naiwna. Odnosze wrażenie, że człowiek, który nigdy nie był głodny, nie jest w stanie dobrze oddać tej przerażającej atmosfery. Niewiele dowiemy się też prawdy historycznej, pomimo zapewnienia, iż autorka inspirowała się bohaterskimi czynami autentycznej postaci. Ogólnie mam wrażenie, że to problem wielu współczesnych pisarzy – czerpią z historii, jednak nadają jej swój własny, pasujący do literackiej wizji charakter; dla przykładu, potrzebują sytuacji, gdzie mamy zagrożenie (z zewnątrz) życia, rozdział kraju i rodziny, wybór pomiędzy wartościami rodzinnymi i patriotycznymi… więc jasne, że musi to być II Wojna Światowa… Jednak podobna problematyka nie nada dziełu niezbednej wiarygodności.
Jeśli chodzi o sam styl, moją uwagę przykuła charakterystyczna maniera pisarki: otóż najważniejsze jest tutaj jedzenie. Posiłki są dokładnie opisane, sceny w kuchni przeplatają się z dylematami bohaterek, a nawet opisy rzeczy zupełnie niezwiązanych z pożywieniem nawiązują do dań i produktów spożywczych. Czy to właściwe podejście w książce, gdzie ludzie przymierają głodem?

Akcja na szczęście toczy się dość wartko, powrót do teraźniejszości nie jest nachalny, postacie dość się różnią między sobą, nie ma też rozwlekłego moralizatorstwa. Pozostaje jednak pytanie: co tak naprawdę zaśpiewał nam, nieco tylko zachrypniętym głosem, Słowik Kristin Hannah. Pieśń o wolności, zagrzewający do walki hymn… czy sygnał do ucieczki. Ucieczki przed tym, kim byśmy się stali w chwili próby.

I czy wtedy pozostalibyśmy nadal sobą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s