Serce przebite cyframi – Tove Jansson, „Uczciwa oszustka”

Zanim zaczęłam czytać Oszustkę, sprawdziłam, czy Tove Jansson była już wówczas mamą Muminków. Była, i to całkiem długo – ponoć pomysł narodził sie w tym samym roku, co II Wojna Światowa, chociaż z realizacją musiał poczekać do jej końca… I to widać: Oszustka ma pewien styl i charakter, który znamy z opowieści o trollach. Mamy tutaj kobietę o przerażających, żółtych oczach i piętnastolatka, który nigdy nie marźnie. Mamy samotne domy i widma królików. Mamy psa, który niedługo nikomu nie będzie ufał. Mamy cyfry, cyfry, cyfry…

Katrin uważana jest w swoim miasteczku za dziwaczkę. Co więcej, zła fama spływa także na jej brata, którym opiekowała się od dziecka. Ale istnieje sposób, żeby dać mu wszystko, o czym marzy. Wystarczy wkraść się w łaski samotnej ilustratorki książek, która mieszka w wielkim, pustym domu. Tylko jak to zrobić, pozostając lodowato uczciwym…

To książka o pedantyzmie i manipulacji. Trochę o zaufaniu. Najbardziej wyróżnia się tutaj znana z Muminków filifionkowatość: pragnienie kontroli, która daje złudne poczucie bezpieczeństwa, a tak naprawdę kreuje tylko trudną do zniesienia samotność.

Katri jest pedantyczna do szpiku kości. Najgorsze jest to, że wierzy w swoją uczciwość i rzetelność, a gdy zmusza inną istotę do posłuszeństwa, jest przekonana, że wyświadcza jej przysługę. Że podarowuje jej spokój ducha. Patrząc jednak na ilustratorkę, widać, że ta kontrola ją niszczy. Inna sprawa, że Anna cierpi na swoje własne szaleństwo: jest obłąkana przez kwiatowe króliki. Poza tym jej życie, tak, jak jej rzeczy, spoczywa na lodzie. Hałda rośnie, listy, papiery, umowy, a w nich wspomnienia, pytania, pamięć… Przecież lód zawsze jest cieńszy, niż się spodziewamy. Wszystko utonie, jak tylko przyjdzie wiosna.

Czy mówiłam pani, że surowe mięso przyprawia mnie o niepokój… bo, widzi pani, jest nietrwałe, podobnie jak kwiaty, to coś w rodzaju odpowiedzialności, prawda…? Albo dostają za mało wody, albo za dużo, nigdy nie wiadomo…

Ta książka jest właśnie jak surowe mięso, z którego wycieka poddtopiony, różowokrwisty sok. Potrzeba lodu, chłodu i zamrażarki, żeby nam się nie rozlazła w dłoniach. Zostawi czytelnika z gorzkim posmakiem w ustach i warstewką lodu na palcach – każe zrobić szybki rachunek sumienia, czy i my nie wytatuowaliśmy sobie na sercu paru liczb albo nie próbowaliśmy za wszelką cenę wytresować rzeczywistości.

Oby tylko w nocy nie obudziło nas wycie psa…

Cytat: Tove Jansson, „Uczciwa oszustka”

14 uwag do wpisu “Serce przebite cyframi – Tove Jansson, „Uczciwa oszustka”

    1. Albo hatifnaciacką podróż za horyzont… Mam wrażenie, że oprócz rodzinki Muminków (a i to nie zawsze, zwłaszcza jeśli chodzi o Tatusia) każdy bohater jest straszliwie samotny na swój własny, zrozumiały tylko dla siebie sposób…

      Polubienie

      1. Tak, Hatifnatowie też są 🙂 Szalenie uniwersalna autorka. Chciałem zaprotestować w kwestii samotności Muminków: Mama Muminka odczuwa samotność (a może po prostu potrzebę samotności?) przypomnij sobie jej malowany ogród w latarni morskiej i drzemkę na wydmach. Muminek jest samotny po odejściu Włóczykija i kiedy się budzi zimą…

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s