Bezgwiezdne nic – Christoph Marzi, „Heaven: Miasto elfów”

Na pewno znacie wiele historii o Londynie, być może nawet parę z nich czytaliście. Ale takiej historii jeszcze nie znacie. Tutaj mknie się nie po dusznych uliczkach, a po dachach. Tutaj niebo nie mruga gwiazdami, tylko tajemniczą pustką. Tutaj rycerz nosi lśniące, czerwone trampki. A księżniczka nie ma serca.

David na co dzień pomaga w antykwariacie i dostarcza klientom co ciekawsze egzemplarze, wędrując po dachach Londynu. Jednak pewnego dnia spotyka dziewczynę, która zmieni całe jego życie, a może i oblicze miasta. Zmusi do rozliczenia z bolesną przeszłością. Pociągnie w taki Londyn, o jakim nie śnił. Opowie historie, w które trudno będzie uwierzyć… zauważyliście, jak śmiertelnie zimny jest jej oddech?

Heaven: Miasto elfów to dzieło niemieckiego pisarza Christopha Marziego, angażującego całą wyobraźnię w wykreowanie obrazu Londynu fantastycznego, Londynu wpół-dickensowskiego, granatowo-fioletowego, pachnącego cytryną i cynamonem. To jazda kolejką po cmentarzach, willach, barkach na Tamizie i jednym bardzo interesującym antykwariacie. Ten świat przedstawiony, choć skąpany w mroku, zachęca do odkrywania swoich sekretów, chociaż nie wszystkie są z tego świata…

Pozornie jest to jeszcze jedna młodzieżówka – i cóż, w pewnym sensie to prawda: mamy przyjaciół z przypadku, którzy zaczynają się w sobie zakochiwać. Mamy trochę kryminalnych zagadek, duchy i fantastyczne zjawiska, które śnią się nam czasami jesienią na wyjątkowo nudnych lekcjach w szkole. Mamy fragmenty, w których autor sięga po pióro w oprawce z barwionego wampirzą czy inną elfią krwią plastiku i przekazuje Mądrości Życiowe. Ale jest to też historia o ucieczce i poszukiwaniu – dosłownie i w przenośni – własnego serca.

– Co cię nagle ugryzło? – zapytała.

– Nic – mruknął.

– Nie musisz mi opowiadać o swoim życiu.

Zatrzymał się nagle.

– Nie, to nie tak. Ja po prostu uciekłem, i tyle.

Tak, jak wielu ucieka – czasami z wściekłości, czasami ze strachu, czasami z pragnienia wolności i odlepienia się od codzienności. A czasami ucieka się, bo się musi. Wtedy warto uciekać razem – i przez to poznać realną wartość przyjaźni.

Heaven to książka napisana z pomysłem i zdecydowanie bardzo klimatyczna. Pełna przygód, ale i rozterek oraz frustracji bohaterów zmagających się ze sobą, swoją przeszłością i sobą nawzajem. I może warto zastanowić się, czy i my nie nosimy w sercu podobnej historii.

Cytaty pochodzą z książki „Heaven. Miasto elfów” Christopha Marzi’ego, wydawnictwo MUZA SA

Za inspiracje dziękuję E. 🙂

Jedna uwaga do wpisu “Bezgwiezdne nic – Christoph Marzi, „Heaven: Miasto elfów”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s