Zagdybani na śmierć – Orson Scott Card, „Ruiny”

Od razu się tłumaczę: tak, Ruiny to druga część Tropiciela, którego nie czytałam, ale nie miałam większych problemów ze zrozumieniem drugiej części 😉

Przenosimy się, jakżeby inaczej, na inną planetę o dźwięcznej nazwie Arkadia. Planetę, którą kiedyś planowano skolonizować, przez co kontrolowana jest przez zbędnych. Jednak nadchodzi taki moment w historii, gdy jej mieszkańcy odkładają swoje problemy, polityki i marzenia lekko na bok – bo, o czym zapomniałam wspomnieć (nic dziwnego, skoro to się dopiero wydarzy) w przypuszczalnej przyszłości wszystko wyleciało w powietrze?

Skąd to wiem? Bo przeczytałam książkę, oczywiście 😉 nie, nie chodzi tu o spoiler. Kilku mieszkańców Arkadii posiada niezwykły dar przemieszczania się w czasie. Tak naprawdę autor igra z czytelnikiem, nie tylko podsuwając nam przyszłe wydarzenia, ale też takie, które nigdy się nie wydarzą…

W tej książce autor Gry Endera pochyla się nad zagadnieniem czasu. Wygina go, miętosi w palcach i sprawdza, co się stanie. Połowa książki to pytania, które zadają sobie wędrowcy: królewskie rodzeństwo Rigg i Param, wiecznie niezadowolony Umbo, a także wiecznie skłóceni żołnierze Oliwienko i Bochen. Jak daleko można się posunąć, manipulując czasem? Co to zmieni? Kiedy należy się cofać? Jakie skutki to może za sobą pociągnąć? Skakanie w czasie nie jest łatwe. Co więcej, chociaż alternatywna wersja znika, nie znika to, czego doświadcza twoje ciało i umysł. Chociaż to się nie zdarzyło, ty wiesz. A to może być czasem najgorsza kara.

Card nie byłby Cardem, jakiego znam z opowieści o Wigginie, gdyby przy okazji nie snuł rozważań o dorastaniu, władzy, ustroju politycznym. O rywalizacji i odpowiedzialności. O tym, że nawet mając do dyspozycji podróże w czasie, ludzkie geny to ludzkie geny i prędzej czy później trzeba będzie podjąć decyzję. I, być może, cofnąć się i podjąć ją jeszcze raz. I jeszcze raz…
PS:

A, w tej powieści również (tak, jak w Autostopem… Douglasa Adamsa) swoją rolę odgrywają myszy. Więc coś w tym musi być…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s