A ja słyszę każde słowo… – Varujan Vosganian, „Księga szeptów”

Biały to kolor, na którym widać inne kolory. Co tam szepczesz? Że biel to nie kolor?

W takim razie, czym jest biel?

Naprawdę ciężko obok Księgi szeptów przejść obojętnie. Pustawa okładka przykuwa wzrok, a wystarczy zajrzeć na dowolną stronę, by odnaleźć słowa pachnące i oddychające, wsiąkające w skórę jak deszcz. I nawet, jeśli jest to opowieść o krwi, ja widzę intensywną niebieskość, bielistą biel i lekkie srebro połyskujące na koniuszkach zgłosek.

Krew płynie wolniej niż czas. Dlatego nawyki wyrabia się trudniej.

Księga szeptów to raczej zlepek wrażeń, zapachów i dźwięków, niż właściwa historia – przynajmniej z początku. To impresja, którą autor odkraja, jak nugat czy chałwę, z wielkiego bloku Przeszłości. Dozuje opisy małych ludzkich masakr, sprowadzając rzeź Ormian z 1915 roku czy wkroczenie komunistów do kawałków, które czytelnik jest w stanie zatrzymać w ustach i żuć, bez udławienia się czy zalepienia przełyku. W tej gawędzie jest niezwykła poetyckość, wyważenie każdego słowa.

Więzienie jest tam, gdzie świat innych jest możliwie największy, a twój świat jest najmniejszy z możliwych.

Nie przepadam za książkami, których autorzy opisują ludobójstwa i wojny, w których nie brali udziału. Są dla mnie niewiarygodni, a ich proza płytka. Vosganian zręcznie wymyka się temu oskarżeniu, bo opowieść snuje ustami chłopca, który powtarza szepty i cudze wspomnienia, zasłyszane w domu i pod kwitnącą morelą. Stąd też niezwykły spokój Księgi… i wszechobecny motyw przemijania. Autor patrzy na świat i oświadcza, że należałoby w posadach chat i we wspornikach przyzb umieszczać, zamiast belek suchego drewna, żywe pnie. W ten sposób chaty rosłyby wraz z ludźmi, świat by nie malał, a czas by się nie kurczył. Ale czas płynie, tak samo więc muszą przepływać – z ust do ust i z uszu do uszu – coraz głośniejsze szepty. Niedługo staną się zwykłą mową, przestaną się liczyć. Będą doniosłe i wyryte na pomnikach, ale nie na stronicach Księgi szeptów. I tego trochę obawia się autor.

Chciałem zostać orzechem, gdy dorosnę, nie sądziłem, że być dużym, może oznaczać coś innego niż być orzechem. O tym, że to nieprawda, dowiedziałem się później. Drzewo, które narodziło się w tej samej chwili co ja, było w rzeczywistości brzozą.

Ta książka bez wątpienia się ciągnie. Sam autor zaznacza, że Księga szeptów nie jest książką historyczną, lecz zapisem stanów świadomości. Niektórzy zapewne już od razu uznają to za wadę, ale o niektórych rzeczach nie powinno się mówić za szybko… ani za głośno. Księga szeptów wymaga od czytelnika czasu. Wymaga skupienia. Wymaga godzin i dni śledzenia tekstu, przewrócenia prawie pięciuset stron, a także zgody na to, by srebrno-błękitne oko z białą źrenicą i ptasią rzęsą mogło wpatrywać się bez mrugnięcia w naszą historię, którą właśnie tworzymy… albo tylko szepczemy samym sobie przez sen.

Teraz mi wierzycie, że biel również jest kolorem?

Cytaty (także zdjęcia) za: Varujan Vosganian, Księga szeptów, wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław 2015

Serdeczne podziękowania dla O. i jej mamy 🙂

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s