Jesteś tylko zakłóceniem – Magdalena Tulli, „Szum”

Kto się spóźni, będzie spóźniony. Myślę, że możemy już zacząć.

Każdy, kto ma w duszy chociaż kroplę wrażliwości, prędzej czy później tworzy swój własny świat. A mogą go zaludniać ludzie, których nawet my nie znamy. Można w nim jeździć autobusami bez biletów albo zadzwonić do zmarłych. Rośnie w nim las i jest ślizgawka. I pewien lis o cudownie rudej kicie. Taki właśnie jest Szum.


Główna bohaterka, która nawet nie ma imienia, zupełnie nie jest w stanie porozumieć się z otaczającym ją światem. Nie może przebić się przez barierę, która oddziela ją od „normalności” – jedyne, czego jest pewna, to fakt, że jej istnienie jest kompletną porażką. Jest utrapieniem dla rodziny i samej siebie. Powieść jest zapisem jej przemyśleń i wywnętrznień jej wrażliwej duszy. W krótkich zdaniach dziewczynka, a później kobieta usiłuje uporządkować swoją wiedzę i chociaż trochę wytłumaczyć sobie świat, który ją otacza. Jej wysiłki przypominają ustawianie częstotliwości w radioodbiorniku: nie jest w stanie dostroić swoich fal i całe jej życie jest dla innych jedynie zakłóceniem. Szumem, z którego nie wyłapują ani słowa.

Kto utraci bezkarność – mówił mi lis – z miejsca staje się dorosły. A dorosłość to równia pochyła, wiadomo dokąd prowadzi.

Szum przypominał mi w pewnej chwili alternatywną, nieco obłąkaną historię Małego Księcia: takiego, który nie spotkał Pilota i zagubił się w trakcie beznadziejnej tułaczce po planecie Ziemia. Głównie ze względu na lisa – przyjaciela, doradcę, ale i spryciarza, który także skazany jest na konsekwencje tego świata. Język, którym posługuje się Magdalena Tulli jest dokładnie wyważony: nie ma tutaj taniej podniosłości albo pokładów rozpaczy, która na dłuższą metę nie budzi współczucia, tylko niesmak. To tak, jakby dorosły człowiek patrzył na stare ilustracje do baśni dla dzieci. Nie pamiętając treści, tworzy własną opowieść – która z każdym zdaniem staje się coraz bardziej gorzka i zielonkawa.

Książka jest dość trudna w odbiorze i wymaga skupienia, zwłaszcza ze względu na niezliczone sygnały przynależności: ich, jej, swojego… Autorka, sama pozbawiona zakotwiczenia i przynależności do jakiegokolwiek środowiska jest niezwykle wyczulona na tym punkcie. Okazuje się, że pragnienia niezaspokojone w dzieciństwie nie obumierają, ale starzeją się razem z człowiekiem, a w rany duszy zakażenie może wdać się w każdej chwili. Żeby naprawdę móc usłyszeć w Szumie słowa, które chciała wypowiedzieć autorka, trzeba pozwolić oczom szeroko się otworzyć. Pozwolić poprowadzić się lisowi.

Słyszycie?

Cytaty za: Szum, Magdalena Tulli, wyd. Znak, Kraków 2014, wydanie I

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s