Terapia szorstkim mydłem – Bronka Nowicka, „Nakarmić kamień”

Przyjaciółka opowiadała mi kiedyś o dziewczynce, która rozróżniała tylko dwa stany ducha: płacze i płakała. Pamiętam, jak zaskoczyło mnie to spostrzeżenie. Zawsze fascynowała mnie dziecięca zdolność pojmowania świata – i chociaż jestem przekonana, że ich spojrzenie jest bardzo często jasne, pełne nadziei i radości, nierzadko dochodzą do takich zakamarków świata, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia. Dlatego często w pierwszej chwili nie jesteśmy w stanie zrozumieć, co mają na myśli albo co ich przeraża w tym, z czym my się już dawno oswoiliśmy.

Bo jeśli coś się oswoi, to wcale nie znaczy, że przestało być przerażające.

Nakarmić kamień to literacki debiut reżyserki i scenarzystki Bronki Nowickiej, za który autorka została uhonorowana nagrodą Nike w 2016 roku. Cieniutka książeczka jest lekturą na upalne dni, na powietrze przesycone zapachem roślin i umysł lekko przymglony ciepłem i oderwaniem od codzienności. Nakarmić kamień to zlepek opowieści pisanych z perspektywy dziecka, które poznaje smutek, starość i ból, a potem przedstawia je według swojej, nierzadko dość tajemniczej, wewnętrznej logiki. To historia człowieka już pokaleczonego i zagubionego, ale nie pozbawionego umysłu rozkładającego każde wrażenie na czynniki pierwsze. Każda rzecz ma tutaj znaczenie i historię.

Autorka miesza pojęcia ze świata mowy z poęciami świata rzeczy, tworząc miękki jak ugotowany makaron język, który sprawia, że ciężko jest za pierwszym podejściem zrozumieć czytaną historię. To czyni ją zagadką, którą pragnie się rozwiązać – nawet, jeśli rozwiązanie miałoby być gorzkie i niechciane. Angażuje wszystkie zmysły, sprawia, że w pewnej chwili sami wkładamy sobie do ust kamień – nie po to, żeby poczuć jego smak, ale żeby on poczuł nas.

Miejscami ta poezja wrażeń jest aż raniąca i wywołująca grymas niesmaku. Ale w końcu świat składa się nie tylko z kwiatów, ale też ziemi i dżdżownic. Nakarmić kamień jak szorstkie, szare mydło wrzyna się w cienki naskórek i próbuje dotrzeć do krwi, płuc, mięśni. Wywleka z człowieka to, co pierwotnie w nim zalega – pytanie brzmi, czy po to, żeby zwrócić na to uwagę i na nowo odnaleźć, czy wyszorować tak, aż nie pozostanie nic, co było nam bliskie…

Żeby przełknąć smutek, nie wystarczy go umyć. Trzeba go obrać ze skóry.

Bronka Nowicka, „Nakarmić kamień”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s