Historia dwóch lalek – cykl Eleny Ferrante

Życie przyciągnęło je do siebie, podało im swoje ręce i zbliżyło serca. Ich przyjaźń zakwitła w Neapolu – choć wyrosła na brudzie i krwi, utrzymała się przez długie lata… Gdy więc dojdzie do rozliczeń z przeszłością, jedna z nich ucieknie. Druga napisze o tym powieść.

~☆~

Skończyłam całą sagę Eleny Ferrante, połknęłam życie Lenù i zakrztusiłam się życiem Lili. Kłębią się we mnie (często sprzeczne) emocje, trochę pretensji, nieco zachwytu nad analizą kobiecej natury, a trochę podziwu dla osoby, która zadbała o mleczno-pastelową oprawę graficzną powieści. I rozczarowanie co do zakończenia. Dlatego nie chcę pisać o historii, chcę posklejać kilka myśli, kilka wrażeń. Bo, jakkolwiek bym się nie broniła, wędrowałam z dziewczętami przez te dwa tysiące sto dziewięćdziesiąt stron i też stałam się ich powierniczką.

Uwaga: może zawierać spoilery 😉

20170628_133423-01.jpeg

Lila czy Lenù, Lenù czy Lila

Zignorowała moje pytanie. Jak zwykle uważała, że może wchodzić i wychodzić z mojego życia, nie bacząc na nic, jakbyśmy stanowiły jedno i jakby nie trzeba było nawet pytać: jak się czujesz, co słychać, nie przeszkadzam?

Historia ucieczki

To opowieść o dwóch kobietach, o całej rzeszy kobiet, o masie mężczyzn. O krwawej dzielnicy, paru wydawnictwach i kilku pociągach. O plażach i pokojach z widokiem na wodę. Z tej zupy autorka wyławia łyżką cedzakową kilka postaci, a na brzegu garnka siedzą one dwie: Lila i Lenu. Pozwala im ten świat obserwować, zanim wrzuci je w bulgoczącą ciecz i pozostaną zdane tylko na siebie.
Lila jest osobą, która – gdy dzielnica przysypia i opuszcza rolety do połowy okien, ma je zasłonięte na trzy czwarte. Lenù z kolei nieustannie przykleja się do kolejnych osób, nie jest w stanie wypracować w sobie niezależności. Obie czerpią z siebie, wyszarpują sobie opinie o sobie nawzajem. Są uzależnione od swojej przyjaźni.

Język

Pierwszą część tłumaczyła inna pani, niż pozostałe trzy – ciekawe, czy to też ma wpływ na odbiór powieści. Mam wrażenie – co podkreśla też Lenuccia w Historii zaginionej dziewczynki – że dzieciństwo przyjaciółek jest zupełnie inną historią niż ich całe późniejsze życie. Jakby Neapol patrzył za nie i za nie rozróżniał dobro i zło.

Zawsze, kiedy piszesz i kiedy mówisz, posługujesz się słowami szczery szczerze. Albo też znienacka. Ale od kiedy to ludzie mówią szczerze i od kiedy to rzeczy dzieją się znienacka? Wiesz lepiej ode mnie, że wszystko jest oszustwem, że jedno wynika z drugiego i tak dalej. Ja już nic nie robię szczerze, Lenù. I nauczyłam się uważać na to, co się dzieje, bo tylko kretyni sądzą, że rzeczy dzieją się znienacka.

Historia ucieczki

Parę razy Lila ulega dziwnemu uczuciu – raz jest nazwane wykonturowaniem, innym razem rozmazaniem. Te słowa wywołują we mnie niepokój, znaczą więcej, niż się na pozór wydaje. Przepełnione są też rozpaczą – bo chociaż Lila nie jest wykształcona (a może właśnie dlatego) nikt nie jest jej w stanie zrozumieć. Nawet znane słowa są dla niej niewystarczające. Ta bariera budzi we mnie taki ocean współczucia, że jestem w takich chwilach gotowa jej wszytsko wybaczyć.

Jedną z moich ulubionych rozrywek – mimowolnych tuż przed lekturą, bardzo intensywnych pod koniec – jest rozwiązywanie zagadek zawartych w czterech tytułach. Tłumaczone są wiernie, więc zakładam, że łamigłówki układa sama Elena Ferrante (czyż samo imię nie jest już rebusem? Naprawdę chciałabym z tą pisarką porozmawiać!). Na początku zaskakuje ich prostota, a odpowiedzi cisną się na usta. Kto jest genialną przyjaciółką? Która dziewczynka zaginęła? Przyznaję się, że na większość pytań w pierwszej chwili odpowiedziałabym bez wahania: Lila. Ale później tracę tę pewność, zaczynam się zastanawiać, kto tak naprawdę uciekł i dokąd, co oznacza przyjęcie nowego nazwiska i ile dziewczynek na przestrzeni tych stron zaginęło…

20170626_174732-01.jpeg

Miasto

Ale tylko po to, żeby w kolejnych dziesięcioleciach odkryć, jak bardzo się myliłam, że to zawsze jest zamiana na łańcuch o coraz grubszych oczkach: dzielnica to jedynie cząstka miasta, miasto to cząstka Włoch, Włochy to cząstka Europy, a Europa – całej planety. Dzisiaj tak właśnie myślę, źe to nie dzielnica jest chora, nie Neapol, lecz cały ziemski glob, cały wszechświat albo wszechświaty. A sztuczka polega na umiejętności ukrywania tego stanu rzeczy przed sobą i przed innymi.

Historia ucieczki

Kolosalną rolę odgrywa tutaj Neapol. Przypomina potwora z baśni, potwora, na którego grzbiecie tętni życie, ale w każdej chwili może się obudzić (albo zwyczajnie przewrócic na drugi bok) i następuje katastrofa.

Bo szybkość wszystko niszczy, jak wtedy, kiedy zdjecia wychodza poruszone.

Historia ucieczki

Nie byłam nigdy w Neapolu. Ale wyczuwam, że autorka była i miała z nim bardzo imtensywną relację (ponoć pisarka stamtąd właśnie pochodzi). Jakby poznali swoje sekrety, jakby się nawzajem szantażowali, jakby dzielili przemiłe wspomnienia, jakby chcieli zatrzymać swoje imiona dla potomności, jednocześnie zazdroszcząc sobie nawzajem famy.

Jak Lenù i Lila.

Przyjaźń i lalki

A może marionetki? Nie mogę oprzeć się temu, banalnemu w istocie rzeczy, porównaniu. I nie mam na myśli wyłącznie dyrygującej wszystkimi Lili – bardziej dostrzegam tutaj siłę wpływu, jaki mają na siebie najbliżsi ludzie. Na to, że przyjaźń może być też zaanektowaniem serca i umysłu drugiej osoby. Wystarczy chwila nieuwagi i można je ukraść, wbić tabliczkę z napisem: „własność prywatna”. Tabliczka czasami uwiera, może doprowadzić do awantury… ale ciężko ją wyciągnąć samemu. Lila pcha Lenù drogą, która pozwoli jej odejść, ale jednocześnie przywiązuje ją cienkimi sznurkami do siebie, do rodziny, do dzielnicy, do wspomnień, aż w końcu nitek jest zbyt wiele, by się z nich uwolnić.

Lila znowu popatrzyła na mnie z uwagą, miała rozchylone usta. Sobie, jak zwykle, przyznała zadanie wbicia mi szpili w serce, nie po to, żeby mi je zatrzymać, ale żeby szybciej zabiło.

Historia zaginionej dziewczynki

~☆~

Ferrantówki nie wywołały we mnie strachu, raczej lekki zawrót głowy. Raczej świadomość, że jedna osoba może stać się całym światem. Że każdy etap życia pozostawia po sobie zadrę i jesteśmy w stanie ślepo wierzyć komuś, kto ten ból dzieli z nami.

Jakbyśmy woleli trwać w znanym śmietnisku, niż się od niego uwolnić.

Jedna uwaga do wpisu “Historia dwóch lalek – cykl Eleny Ferrante

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s