Ale śpiewamy po angielsku – Jennifer Ryan, „Chórzystki”

Chórzystki to opowieść o kobietach, które pozostawione w dużej mierze same sobie podczas II wojny światowej zdają sobie sprawę, że nie są aż tak uzależnione od mężczyzn, jak im się do tej pory wydawało. Punktem zwrotnym okazuje się utworzenie Chilburyjskiego Chóru Żeńskiego, dzięki któremu jednoczą się i dzielą strachem albo siłą, a także dają upust emocjom. Tymczasem w mieście rozgrywają się mniej lub bardziej tragiczne i zabawne historie, w których główną rolę odgrywają właśnie kobiety.

Chórzystki to bez wątpienia opowieść dla kobiet i o kobietach. Przypomina kolaż kilku nie do końca rozwiązanych historii związanych z muzyką, rodziną, tęsknotą, ale i intrygą, przemocą czy rozpaczą. Autorka zdecydowała się na nietypową narrację: jako że cała książka sklejona jest z relacji (listów, dzienników i ogłoszeń), prowadzona jest bez przerwy w pierwszej osobie. Nic jednak w tym dziwnego, skoro przez kolejne strony Jennifer Ryan pochyla się nad rolą kobiety i podkreśla jej wartość. W Chórzystkach płeć piękna przedstawiona jest jako silna, wyrazista, ale i zdolna do kanciarstwa czy – wręcz przeciwnie – do poświęceń. Każda sylwetka została obdarzona charakterystycznymi cechami, które sprawiają, że na przestrzeni prawie pół tysiąca stron bohaterki niewątpliwie okazują się indywidualistkami…

Nie da się jednak ukryć, że Chórzystki to powieść zdecydowanie zbyt lekka, pozbawiona głębszej myśli. Nawet posunę się bez wahania do stwierdzenia, że jest wręcz niewybaczalnie naiwna. Autorka elegancko wysłała panów na wojnę i pozwoliła sobie snuć historie o miłości, zdradzie, oszustwie i ucieczce, ogień walki spychając na drugi plan. Jennifer Ryan podkreśla, że inspirowały ją wesołe opowieści z okresu wojny (cytat z podziękowań!), których nasłuchała się od babci, a także fragmenty dzienników i pamiętników, publikowanych w gazetach. Dla Polaków wojna kojarzy się z niewyobrażalnym okrucieństwem, które podczas lektury zdaje się pozostawać za grubą szybą. Przedstawiony w Chórzystkach strach nie jest autentyczny, a rozpacz żydowskiej dziewczynki – sztuczna.

Chórzystki przywodzą mi na myśl dwa inne tytuły: W moim Mitford (Jan Karon) i Słowik (Kristin Hannah). Tak samo jak w Mitford, cała akcja zamyka się w granicach jednego miasta, a historie pojedynczych mieszkańców urastają do rangi lokalnych legend i spraw kryminalnych. Niestety, brak tu tego ciepłego humoru, chaosu i nieporozumień, które pozwalają postaciom dynamicznie się zmieniać i nieustannie prowadzą do kolejnych konfrontacji. Tak jak w Słowiku, bohaterki stają w pierwszym szeregu (chociaż na zupełnie innym, bo domowym froncie) i to ich oczami obserwujemy zarówno wojnę, jak i codzienność. Tak jak Isabelle muszą odkryć w sobie siłę i zdecydować, że jednak poradzą sobie bez mężczyzn…

Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że ucieczka w muzykę jest tutaj nieco nienaturalna. Owszem, wiele historii zasadza się na podobnym motywie, ale w tym przypadku ta tendencja rozrosła się jak pasożyt i uczyniła fabułę z lekka oderwaną od rzeczywistości. Zaczęłam się w pewnej chwili zastanawiać, czy naprawdę w tak ekstremalnej sytuacji jak wojna odcięcie się od okrucieństwa ma sens? Scena, w której bohaterki nucą kadysz sprawia, że mam ochotę potrząsnąć każdą z nich z osobna. Przecież one nie mają pojęcia, co się dzieje, czym ta modlitwa jest dla Żydów – sprowadzają ją do frazy i melodii, przez co traci ona swoją esencję. Zdałam sobie sprawę, że są w życiu sytuacje, gdy większą wartość ma podejmowanie codziennego trudu z pełną świadomością, nawet jeśli miałoby to wywołać nieznośny ból. Dopiero pozwolenie sobie na to, by naprawdę cierpieć, sprawia, że każda sekunda staje się autentyczna.

Chórzystki są jak patriotyczna piosenka. Podniosła, ale nie za bardzo. O treści banalnej, ale melodii chwytliwej. Od czasu do czasu można jej sobie posłuchać, ale nie pozostanie w sercu na dłużej, bo trzeba żyć zaraz, teraz, dla tych, którzy jednak nie zginęli. Bez względu na to, czy jest się kobietą, czy mężczyzną. I czy umie się śpiewać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s