Kwestia skali – Stanisław Łubieński, „Dwanaście srok za ogon”

Często zapominamy, że my – duzi ludzie, drobinki we Wszechświecie, dzieci Adama i Ewy – patrzymy na świat zupełnie inaczej, niż on patrzy na nas. Czy oznacza to, że żyjemy w innych wymiarach, że podlegamy innym prawom? A może to po prostu kwestia skali. Świat ptaków z pewnością jest nieco bardziej filigranowy… ale czego spodziewać się po stworzeniach, którym ktoś wydmuchał kości?

20171104_105221-01-01.jpeg

Dwanaście srok za ogon to bez wątpienia książka surowa. Balansuje na krawędzi reportażu, artykułu i opisu dzieła malarskiego. Każdy rozdział cechuje się odrębną kompozycją, fakty z brutalnej codzienności przeplatają się z intrygującymi ciekawostkami historycznymi albo prywatnymi obserwacjami autora. Z akapitu na akapit przenosimy się z Wielkiej Brytanii na Ukrainę, dzień zmienia się w noc, a szlaki migracyjne ptaków trzepoczą na wietrze jak frędzle szalika. Jednak mimo to cały zbiorek jest spójny, każda gawęda rozwija się i zamyka, ma swoich ptasich bohaterów i obraca się wokół określonego zagadnienia.

Być może wspomniana surowość wynika z męskiej narracji, może z szarości Warszawy i zgorzkniałości autora, który nie może przecierpieć wycinanych drzew i adaptowanych skwerków. Chociaż czuje się przez kartki, że żywi do ptaków nieokreśloną mieszankę uczucia, szacunku i podziwu, nie zapomina, że nadal należą one do królestwa zwierząt. To ogromny plus tej pozycji, a jednocześnie serce się ściska, gdy – a w takich chwilach narracja staje się prawie pozbawiona emocji, jak zagryzanie ust, gdy powstrzymujemy się od krzyku czy płaczu – dowiadujemy się o wyłapanych, podtopionych albo w jakikolwiek inny sposób skrzywdzonych przez bezlitosną naturę albo – niestety – głupotę człowieka ptakach…

20171104_120113-01-01.jpeg

Dopóki nie przeczytałam Dwunastu srok… nie miałam aż tak mocno rozwiniętej świadomości, że ptaki towarzyszą nam w każdej chwili, że ornitolodzy są wśród nas (ano taka prawda, tylko dobrze się ukrywają!). Wiedziałam jednak, że mają w sobie swego rodzaju poezję. I ta poezja także pojawia się w tekstach Łubieńskiego – co więcej, mam wrażenie, że jest to w jego przypadku proces wręcz nieświadomy. Czasem jest to jedno albo dwa zdania, ale to wystarczy. Ulotny i trzepoczący świat ptaków wręcz domaga się, by język, którym się posługujemy, opisując je, też unosił się parę centymetrów nad powierzchnią zadrukowanej kartki. A dola ornitologa, o której pisze Łubieński (zresztą, żeby przekonać się, że opieka nad wszelkim stworzeniem to droga poorana pazurkami i naznaczona nieprzespanymi nocami warto zajrzeć do uroczych reportaży Adama Wajraka i Nurii Fernandez Kuna za kaloryferem) do najlżejszych nie należy. To zabawa dość samotna. Brudna. Woda w butach zachlupocze nie raz, a zdjęcie i tak nie będzie idealnie wykadrowane, bo w polu widzenia dumnie sterczy gałązka czy inny pniaczek, przecinając sylwetkę ptaka na pół.

Zniczek wygląda jak jego [mysikrólika] zły brat bliźniak. Szeroka biała brew podkreśla czarną, demoniczną kreskę prowadzącą przez czarne jak węgielek oko. Obrazu dopełnia szare pole poniżej. Ważący sześć gramów ptaszek wygląda, jakby zarwał kilka nocy.

Stanisław Łubieński, Dwanaście srok za ogon

Chcielibyście dowiedzieć się, jak ogrzać nasiąkniętego wodą jak gąbka ptaka? Albo jakie błędy można popełnić w filmie, jeśli nie zapyta się o radę ornitologa? Albo dlaczego urocza pójdźka może napawać lękiem? Albo… skąd wzięło się nazwisko jednego z najsłynniejszych szpiegów świata? A może szukacie poetyckiego punktu zaczepienia? Bo w tej książce jest jeszcze coś, o czym nie napisałam. Coś, co mnie złapało i przytrzymało w zachwycie. Jak muzyka usłyszana w cudzym radiu, która natychmiast przylega do naszego serca. Dla mnie tą muzyką był koncert na słowika i wiolonczelę. Jeśli też chcecie go usłyszeć, szelest kartek tej książki może stać się jego preludium…

Ptaki towarzyszą ludziom wszędzie, słyszymy ich śpiew albo energiczną kłótnię, biegnąc na autobus czy do pracy – i oby tak nadal było! Na koniec pozostaje tylko zapytać, powtarzając za Stanisławem Łubieńskim: czy zainteresują się ptakiem, którego napotkali? Czy poszukają jeszcze kiedyś zdjęcia gęsi wśród tysięcy fotografii śniadań, dzieci i wakacji?*

20171104_105202-01.jpeg


*Stanisław Łubieński, Dwanaście srok za ogon, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s