Zbigniew Herbert, Wisława Szymborska, „Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie”

Ci którzy malują małe lusterka jezior
obłoki i łabędzie sceny przy strumieniu
ci którzy jak nikt potrafią oddać słodycz snu
nagie ramię pod głową otwarty liść i niebo
a jeśli już odważą się opowiadać morze
łatwo mieszczą to słowo w ustach o brzegach różowych

Nigdy go nie poznałam, ale spokojnie mogę Was zapewnić, że go spotkałam. I cały czas spotykam. Na takiej płaszczyźnie uczuć i wrażeń, ale jednocześnie tak blisko naszej szorstkiej i chropawej miejscami codzienności. Bez zbędnych przecinków, bez zbędnych słów. Hamleta na granicy milczenia.

Żałuję jednak, że się minęliśmy. Że się minęliśmy tak bardzo, że nawet nie na odległość spojrzenia. Do tej pory rozmawialiśmy ze sobą wyłącznie poezją, a przez kilka dni pozwolił mi patrzeć sobie przez ramię, gdy adresował koperty i wsuwał do nich arkusze zapisane niby tak prosto, a jednak tak, jakby właśnie to wiersze, a nie listy były. W końcu listy trochę poezję przypominają, bo to jest ta forma najbardziej subiektywna, najbardziej z wnętrza.

Ta (naprawdę krótka) publikacja przypomina teczkę ze starymi listami, którą wyciąga się z jakiejś dawno nie otwieranej szafki i, zapominając, że mija czas, że podłoga zimna, że ręce drżące i tyle rzeczy do zrobienia, podczytuje się z uśmiechem na twarzy i sercem ściśniętym od wspomnień. To nie tylko teksty, ale także odbitki pocztówek, odręczne rysunki, przypisy, fragmenty poezji, imaginacyjny przyjaciel, zdjęcia, wyklejanki… Pamiętam, jak kiedyś byłam na wystawie Szuflada Szymborskiej w krakowskim muzeum – Jacyś złośliwi bogowie… idealnie wpisują się w jej klimat. Jacy to byli pomysłowi ludzie! I jak na poważnie brali poezję…. Nigdy nie byłam szczególnie zachwycona twórczością Szymborskiej i nadal non omnis moriar z miłości, ale w każdym akapicie widać, jaką zabawę sprawiało im to porozumienie myśli, to przesyłanie sobie nie tylko pocztówek, ale wręcz zagadek, maleńkich, niedefiniowlnych form literackich.

To rozczulające, gdy widzi się, że nawet w listach Herbert traktował znaki interpunkcyjne jako sugestię. Cała korespondencja przypomina żonglerkę słowami, wyciąganie ich wnętrza i bawienie się nim, wyrazem, formą, konwencją… i chyba nikogo nie zaskoczę, pisząc, że zdecydowanie większą kreatywnością odznacza się tutaj Herbert. Może to Szymborska dostała Nobla, ale to nic nie znaczy, Herbertowi Nobel był niepotrzebny, do J. Ch. *) Wiem, nie jestem obiektywna 🙂 ale wydaje mi się, że poezji nie da się ocenić obiektywnie. Chyba, że byłaby niezwykle płaska i nieruchoma.

I tak sobie pomilczałam, podczas gdy dwoje poetów wymieniało się skrawkami swoich światów. Odkryłam nowe wiersze. Uśmiechałam się. Dowiedziałam się, że z tego świata dwie tylko – poezja (Szymborska) i dobroć (Herbert) pozostaną. Jakie wiersze podobały się Herbertowi. To, że tworzył także odręcznie, jednorazowo i dla najbliższych. Stałam się pośrednim świadkiem narodzin Pana Cogito.

Ale przede wszystkim – znowu gdzieś mi przemknął. Barbarzyńca w moim ogrodzie.
na koniec oni
autorzy płócien podzielonych na prawą stronę i lewą stronę
który znają tylko dwa kolory
kolor tak i kolor nie
wynalazcy prostych symbolów
otwartych dłoni i zaciśniętych pięści
śpiewu i płaczu
ptaków i pocisków
uśmiechów i szczerzenia zębów
którzy mówią
potem kiedy zamieszkamy w owocach
będziemy używali subtelnego koloru „może”
i „pod pewnym warunkiem” o perłowym połysku
ale teraz ćwiczymy dwa chóry
i na pustą scenę
pod oślepiające światło
rzucamy ciebie
z okrzykiem: wybieraj póki czas
wybieraj na co czekasz
wybieraj
I aby ci pomóc nieznacznie popychamy języczek wagi

*) jasnej cholery


Kolorem zaznaczyłam fragmenty z odkrytego dzięki publikacji wiersza Trzy studia na temat realizmu Zbigniewa Herberta i ‚lubionego przeze mnie wiersza Wisławy Szymborskiej o Ofelii, Reszta. Fragmenty z Korespondencji… zaznaczone są kursywą. Fragmenty publikacji znajdują się także na zdjęciach.

Zbigniew Herbert, Wisława Szymborska, Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie: korespondencja 1955-1996, opr. Ryszard Krynicki, Wydawnictwo a5, Kraków 2018, ISBN 978-83-65614-15-5

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s