Marek Stokowski, „Stroiciel lasu”

Odszukalibyśmy las dla twojej siostry, może właśnie Vancouver Island – dodał. – Taki las, gdzie śmierć ma za daleko.

Ciężko byłoby mi wytłumaczyć, o czym właściwie jest ta książka. I co się w niej dzieje.

Ale wiem, jak ta książka pachnie.

L a s e m.

I czym smakuje.

C i s z ą.

Dlatego dzisiejsza recenzja to bardziej zlepek wrażeń. To kilka słów, które próbowałam dostroić do tego, co wibruje mi w głowie po tej lekturze.

Obudził się, wreszcie, ale tak jakby odrobinę późno…

akurat w porę

Świat pognał do przodu, a on lekko kuśtyka za nim. Słucha go, próbuje zrozumieć.

a może nawet nastroić

Trochę mamrocze, więc potrzebował pomocy w opowiedzeniu tej historii.

oj, nie tylko w opowiedzeniu! W końcu pies to najlepszy przyjaciel człowieka…

To jedna z tych książek, których zakończenie połykasz o pierwszej czy tam drugiej w nocy, a zaraz potem masz ochotę porozmawiać z autorem, bo masz wrażenie, że współodczuwacie to samo. Że też tęsknicie do lasów. Że uważacie, że niektóre listy napisane zostały też do was, chociaż nie jesteście wymienieni z imienia na liście adresatów. Że słowa prozy jakoś tak zlepiają się czasami w poezję. Że wojny krzyżackie wciąż trwają, jeśli skrzykną się dzieciaki z kilku domów. Że śmiać się i płakać można, bo to są naturalne sprawy, a że każdy z innego powodu, to taka ludzka specyfika. Że baśnie o drzewach mogą być słodko-gorzkie, żywiczno-szpitalne.

A anioły, być może, istnieją.


Marek Stokowski, Stroiciel lasu, Oficyna Wydawnicza MULTICO, Warszawa 2010, ISBN 978-83-7073-963-8 (stąd pochodzi również cytat)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s