Krzysztof Wielicki, „Jeden dzień z życia”

D r e s z c z e

Weszłam do sali, gdzie najwyraźniej wszyscy na kogoś czekali… rozejrzałam się, odwróciłam i wyszłam. Ale wróciłam, żeby poczekać z nimi, dziewczyna w czerwonych szelkach i białej koszuli wśród plecaków, ciemnych spodni i opalonych twarzy. Może nie było tego po nas widać, ale góry przynieśliśmy w sercu.

Przez te trochę ponad pół godziny spotkania z Krzyśkiem Wielickim (taternik, alpinista, himalaista, zdobywca Korony Himalajów i Karakorum) na chwilę mogliśmy poczuć chłód idący od skał, błogosławieństwo ciepłej herbaty i bezlitosną siłę załamanego horyzontu. Góry wymagają pokory, choćby było to zmuszenie się do wyszeptania komuś rano, dokąd się idzie.

Ta książka jest bardzo prosta, dosadna… ale cały czas miałam dreszcze. Może i nie jest genialnie napisana, ale ma w sobie cień pogodnej gawędy z tamtego dnia, gdy brałam udział w spotkaniu z autorem, nawet, jeżeli właśnie mówiło się o tym, co rozdziera ręce aż do strzępów popękanej skóry. Ja po prostu c z u ł a m , jak robił herbatę duchom.

Od tamtej pory zaczęłam szukać końca świata. Na krawędzi żył, na granicy nadgarstka. Takiego, nad którym trzeba się zatrzymać, wysiąść z samochodu i…

Tęsknię.


Krzysztof Wielicki, Jeden dzień z życia, wyd. Góry Books, Kraków 2018, ISBN 978-83-62301-33-1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s